Czytający baca

Do tatrzańskiej miejscowości przyjechała telewizja i pytają bacę jak wygląda typowy dzień miesznańców tej okolicy.
- A no, wstaje rano, wypijam se flasecke, albo dwie, tseciom zabierom i idem do somsiada. On tyz wycionga flasecke, wypijomy sobie i dziemy na drugom strone ulicy do sklepu. Kupujemy flasecke, wypijomy, pustom butelecke zwrocomy i dziemy do bacy, który miesko na drugim kuńcu wsi, a który te flasecki pendzi i tam pijemy do rana.
- No, ale baco, nie można tak powiedzieć w telewizji. No bo cóż ludzie sobie pomyślą, że Wy w tych górach nic tylko pijecie i pijecie. A przecież na pewno macie jakieś inne zainteresowania. Może czasem czytacie jakieś książki. Opowiedzcie może o tym.
Baca pomyślał i mówi tak:
- A no, wstaje rano, psecytom se ksionzecke, albo dwie, tseciom zabierom i idem do somsiada. On tyz wycionga ksionzecke, psecytomy sobie i dziemy na drugom strone ulicy do biblioteki. Pozycomy se ksionzecke, a po psecytoniu zwrocomy i dziemy do bacy, który miesko na drugim kuńcu wsi, a który te ksionzecki pise i tam cytomy do rana.
Redaktor początkowo ucieszył się że baca zmienił temat, ale im dłużej baca mówił, tym baczniej wyczuwał od niego dziwną woń.
- Baco, to dopiero 7 rano, a tu od Was jakiś dziwny zapach dolatuje, czy to nie za wcześnie?
- A bo jo se juz rano coś psecytołech ...

Napisał: kris
Wcześniejsze kawały - O bacy:
Poleć nas znajomym!
Wstaw poniższy kod z linkiem na swoją stronę lub bloga
(po kliknięciu cała zawartość zostanie skopiowana do Twojego schowka):

2009-01-06 01:15

Kontakt | | dodaj do ulubionych